Ks. Ryszard Rumiany – wicerektor Wyższego Seminarium Duchownego w Warszawie:
Drogi Jurku! My, twoi koledzy z jednego roku studiów seminaryjnych, pragniemy cię teraz gorąco pożegnać. Byliśmy razem przez wiele lat studiów w seminarium, potem zostaliśmy przez władze kościelne posłani do różnych prac. Ty jeden zrozumiałeś pośród nas najlepiej, co to znaczy iść za Chrystusem, pójść aż do końca: ”Dobry Pasterz oddaje życie swoje za owce”. Byłeś tak wierny i konsekwentny w służbie Bogu i Ojczyźnie. Bóg i Ojczyzna – dwa ideały, które każdy chyba dobry Polak rozumie doskonale. Teraz, drogi nasz Bracie, odchodzisz od nas, ale odchodzisz jako bohater narodowy wchodząc do naszej historii. Odchodzisz od nas jako kapłan męczennik – dlatego wierzymy dziś gorąco, że twoja ofiara zaowocuje, że wyniknie stąd dużo dobra. ze odtąd będziesz nas wspierał tam z góry, z nieba.
Karol Stabiński – inżynier z Huty Warszawa:
Jerzy, Jerzy! – zostajesz z nami! Dziś przyszła tu chyba cała Polska, są chłopcy z Gdańska, Piekar Śląskich, Mistrzejowic, Nowej Huty. Częstochowy, Świebodzina, Zielonej Góry, Wrocławia. Krakowa... chyba z całej Polski. Księże Jerzy słyszysz jak biją dzwony wolności? Słyszysz jak modlą się serca nasze? I Ojciec Święty modli się dzisiaj z nami, i Prymas, i ksiądz Prałat. Czuwaj z nami i nad nami! Twoja arka solidarności serc płynie dalej wiodąc nas coraz więcej. Niech Pan Bóg przyjmie Cię do grona polskich męczenników za ojczyznę – cierpiałeś dla niej najbardziej. Ty już zwyciężyłeś z Chrystusem. Pamiętasz... tego ci zawsze życzyliśmy, tego pragnąłeś najbardziej. Jurek... kapłanie... żegnaj! Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie.
Andrzej Szczepkowski – aktor:
Wszystko już zostało powiedziane przez dziesięć dni nieustannego czuwania i bolesnego oczekiwania na niezbadane wyroki boskie. Powiedziane już zostało wszystko ustami polskiego papieża oraz polskiej hierarchii duchownej i kapłanów, a także prawdziwą modlitwą całego narodu. Tego narodu, dla którego wiara praojców jest niezmiennym fundamentem patriotyzmu. Z tej tylko wiary mogły się urodzić w ustach zwycięskiego monarchy słowa: „Veni, vidi, Deus vincit”. Na tej wierze oparte jest tysiąclecie chrześcijaństwa i kultury naszego narodu. Narodu tak dotkliwie doświadczonego przez historię, że nierzadko w strofach swoich poetów bije w niebo słowami „Wielkiej Improwizacji”: „Skarby się skarbią, która jest straszna, modli się modłami, od których bieleje włos”. Ale jakże ma być inaczej, kiedy we wspaniałej wizji wyzwolenia zapowiedział przyjście polskiej Antygony, a zamiast niej zjawia się polski Kain i zabija swojego brata – Kapłana, którego jedyną bronią były słowa miłości, prawdy i sprawiedliwości, którego jedyną bronią były powtarzane codziennie przez jego wiernych słowa pacierza: „...i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. Ohydę tej nikczemnej zbrodni powiększa fakt, że ów współczesny Kain wyzuty jest z wszelkich ludzkich uczuć, ale także i z polskiej wyobraźni. Przeżarty kłamstwem i nienawiścią nie wie, że zadany skrytobójczo cios zapewni temu młodemu i nieugiętemu kapłanowi wejście do triumfalnego grona polskich męczenników i wielkie za grobem zwycięstwo, że już na zawsze nad jego rodakami zaciąży ta siła fatalna – temu żywemu na nic tylko czoło błogich – ale tych winnych będzie gniotła niewidzialna, ta sama siła, która sprawiła, że po każdej Mszy świętej odprawianej przez niego w intencji naszej Ojczyzny wychodziliśmy zawsze z tej świątyni bogatsi o ten czysty ton, który dany mu był przez Boga. Żegnam Go dziś w imieniu artystów, tych których przygarniał i przywoływał do wspólnej posługi w imię wiary i miłości. Żegnamy Cię umiłowany księże Jerzy, w smutku i żałobie. Ale będziemy ten smutek i żałobę zamieniać powoli na radość. Tak, na radość wynikającą ze świadomości, że teraz już nikt więcej Cię nie ukrzywdzi i że Twój duch i Twoje męczeństwo są pod bezpośrednią opieką Tej „co Jasnej broni Częstochowy i w Ostrej świeci Bramie”, że Twój duch i Twoje męczeństwo spoczywają w najlepszych i najłaskawszych rękach.
Marian Jabłoński – przedstawiciel lekarzy:
Księże Jerzy, Chrystusowy kapłanie, wierny synu Ojczyzny. Polecając Ciebie Matce Najświętszej Twoi rodacy składają dziś Tobie hołd za Twą odwagę w głoszeniu Prawdy i Słowa Bożego, za co nie wahałeś się złożyć ofiary z życia swego. Przecież tak dobrze znałeś wartość życia ludzkiego, tego wspaniałego daru Stwórcy. Jak bardzo bolało Ciebie nie szanowanie życia nienarodzonych dzieci, tych braci naszych najmniejszych żyjących pod sercami matek. Tak bardzo pragnąłeś powstania w Ojczyźnie szerokiego frontu obrony życia, dlatego z takim oddaniem opiekowałeś się środowiskiem medycznym: urzędami, lekarzami, a dalej przygarnąłeś do siebie pielęgniarki. Od służby zdrowia zacząłeś budować ten front, bo ona tak blisko stoi tajemnicy życia i towarzyszy życiu od jego początku do ziemskiego końca. Programem Twej pracy duszpasterskiej wśród nas były Ślubowania Jasnogórskie Narodu Polskiego. To przecież w nich przyrzekaliśmy Matce Najświętszej, że wszyscy staniemy na straży budzącego się życia, że walczyć będziemy w obronie każdego dziecięcia. każdej kołyski, że gotowi jesteśmy raczej śmierć ponieść. aniżeli Śmierć zadać bezbronnym, a dar życia uważać będziemy za największą łaskę Boga i za najcenniejszy dar narodu. Przypomniałeś, że stanąć dziś trzeba w starą przysięgę Hipokrateaa, podkreślałeś, że nieposzanowanie życia łamie podstawowe prawo moralne naturalnie powszechnie obowiązujące i kategoryczne: „Nie zabijaj”, że wszelkie ludzkie ustawodawstwo sprzeciwiające się temu Bożemu Prawu jest krzyczącym bezprawiem nieobowiązującym nikogo. I to właśnie ty, Kapłanie Chrystusa, doznałeś na sobie tego nieposzanowania życia ludzkiego w naszej Ojczyźnie. Uwrażliwiłeś nasze serca na ten bolesny problem i dlatego dziś, będąc wiernymi Twoim naukom, trzeba było głośno powiedzieć o tym, że prawo do życia, poszanowania praw człowieka broni tak konsekwentnie, bez ustanku Ojciec Święty. Dlatego stojąc dziś przed trumną kapłana obrońcy życia i praw człowieka chcemy, by jego męczeńska krew za sprawą Boga przyniosła owoce dla Kościoła i Narodu. Czy możemy więc ślubować raz jeszcze, że zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby Polska nie była pojona niewinną krwią braci naszych szlachetnych... Polacy – czy będziecie mieli odwagę to ślubować ?
Pani Elżbieta Murawska – przedstawicielka pielęgniarek:
Księże Jerzy, w zimowy wieczór przyszedłeś, aby odprawie Mszę świętą dla pielęgniarek i ze smutkiem stwierdziłeś, że nikogo nie ma. Poza Tobą była tylko jedna osoba, a i to nie była pielęgniarka. Byłeś pierwszym spośród szeregu duszpasterzy pielęgniarek, którego to zabolało. Po raz pierwszy spotkaliśmy się na opłatku dla służby zdrowia. Powiedziałeś nam o tej Mszy, na której zabrakło wiernych i wtedy postanowiłyśmy Ci pomóc. Przez sześć lat trwała ta wzajemna pomoc zataczająca coraz szersze kręgi. Wspólna modlitwa obejmowała szczególnie tych, którzy pracując z nami byli niezauważeni: technicy, laboranci, terapeuci, salowe. Na modlitwie przed Bogiem i w służbie człowiekowi – mówiłeś – wszyscy jesteśmy równi: lekarz, pielęgniarka, salowa, student. I zapełniała się ta świątynia na wspólnej modlitwie, rekolekcjach, pielgrzymkach i rozszerzały się nasze tętna. Pogłębiało się rozumienie służby, służby Bogu, braciom, Ojczyźnie. W tych słowach zawiera się pozostawiony przez Ciebie program naszego życia. Będziemy więc służyć jak nas uczyłeś bez wielkich słów, naszą pracą i naszą modlitwą. We wszystkie sprawy nasze i braci, we wszystkie najtrudniejsze sprawy ludzkie będziemy włączać Boga, aby nas wspierał swoją mocą. Żegnaj.
Lech Wałęsa – przewodniczący NSZZ „Solidarność”:
Wyznaczył mnie los, abym i ja pożegnał w paru słowach księdza Jerzego. Ofiara tej zbrodni żąda, prosi, zobowiązuje. Jednocześnie ofiara tej zbrodni prosi, żąda na dziś, prosi, żąda na jutro. Zgodnie z tym wszystkim, co głosił ksiądz Jerzy wiemy, że dziś żąda i prosi żebyśmy pokazali, co z jego lekcji zostało. Dziś jako chrześcijanie mamy pokazać wszystkie nasze cechy chrześcijańskie. Trudno w słowach oddać uczucie bólu i krzywdy jakimi żegnamy dziś księdza Jerzego. Do apelu poległych za Polskę, do listy nazwisk, które widnieją na pomnikach Warszawy, Poznania, Wybrzeża, Śląska dopisujemy nazwisko warszawskiego księdza, syna wsi białostockiej, robotniczego kapelana. Padł ksiądz Jerzy ofiarą trwałej przemocy i nienawiści, której przeciwstawiał zawsze dobro, prawdę nad trumną naszego brata przyrzekamy, że nigdy nie zapomnimy tej śmierci. Zachowamy na zawsze pamięć o ks. Jerzym, o Jego nauczaniu, o Jego służbie. Człowiek dobry i odważny, wspaniały kapłan, duszpasterz i trybun sprawy narodowej. Całym swoim życiem dawał świadectwo jedności Kościoła i Narodu. Od sierpnia 1980 roku po ostatnie chwile swego życia, od Huty Warszawa przez Gdańsk, Bydgoszcz, Jasną Górę i tyle jeszcze polskich miejsc świętych towarzyszył Solidarności głosząc Słowo Boże i nauki Ojca świętego prowadząc nieustannie modlitwę w intencji Ojczyzny. Polska, która ma takich kapłanów i lud ofiarny, wiemy, solidarny nie zginęła i nie zginie. Żegnamy Cię – Sługo Boży – przyrzekając, że nie ugniemy się nigdy przed przemocą, że będziemy solidarni w służbie Ojczyźnie, że prawdą na kłamstwo i dobrem na zło będziemy odpowiadać. Żegnamy Cię w skupieniu, z godnością i z nadzieją na sprawiedliwy pokój społeczny w naszej Ojczyźnie. Spoczywaj w pokoju. Solidarność żyje, bo Ty oddałeś za nią życie!
Ks. prałat Teofil Bogucki – proboszcz parafii Świętego Stanisława Kostki Żoliborzu:
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Wydaje mi się, że widzę przed sobą całą Polskę. Polskę prawdziwą wierzącą w Boga, Polskę katolicką, która wierzy w Boga i miłuje Chrystusa Ukrzyżowanego. Polskę, która pragnie wolności i tożsamości swej narodowej. Gdy przed trzema laty wprowadzaliśmy tę Mszę Świętą za Ojczyznę nie przypuszczałem, że takich doczeka się rozmiarów i takiego owocu. Dzisiaj dziękuję Bogu, że pozwolił mi, abym wziął udział w ostatniej drodze ziemskiej ks. Jerzego Popiełuszki – mojego powiernika i współpracownika. Ziemia polska otrzymała nowego bohatera narodowego i nowego męczennika. Na taki pogrzeb z udziałem kardynała Prymasa, biskupów, nieprzeliczonej rzeszy wiernych zasługuje tylko człowiek wielki lub święty. Ocenę zostawiamy najwyższemu Bogu. W podziękowaniach moich kieruję najpierw gorące, pokorne i serdeczne słowa podzięki Ojcu Świętemu, który cieszył się działalnością księdza Jerzego, słał mu swoje błogosławieństwo i przy wielu sposobnościach serdeczne pozdrowienia. Modlił się z całym światem o Jego powrót, a po znalezieniu ciała duszę Jego polecał Bogu Miłosiernemu. Najserdeczniejsze składam podziękowanie Waszej Eminencji za celebrę Mszy świętej i Słowo Boże, wspaniałe, za odezwy kierowane do Ludu Bożego, pocieszające i pełne zatroskania o swojego kapłana. Zwłaszcza gorąco dziękuję w imieniu wszystkich wiernych za pozwolenie, aby Jego ciało pozostało między nami. Dzięki składam księżom biskupom nie tylko za udział w nabożeństwie, ale za wychowanie duchowe księdza Jerzego w Seminarium i przygotowanie do kapłaństwa. Dziękuję serdecznie ks. biskupowi Miziołkowi i ks. biskupowi Kraszewskiemu, którzy otaczali Go wielką serdecznością i doprowadzili do tej chwili, że stał się chlubą naszą i naszą ozdobą – kleru warszawskiego. Dziękuję wszystkim koncelebransom, kolegom kursowym, całemu duchowieństwu diecezjalnemu i zakonnemu, siostrom i braciom zakonnym. Szczególnie dziękuję księżom wikariuszom tutejszej parafii, którzy podczas mojej nieobecności dźwigali cały ciężar pracy i odpowiedzialności. Dziękuję tym wszystkim kapłanom, którzy tak chętnie służyli swoją pomocą duszpasterską podczas wszystkich bolesnych dni. Słowa podzięki kieruję do Rodziców, którzy syna swego oddali Kościołowi, a teraz wraz z całą rodziną mogą się cieszyć z Jego niebieskiej chwały. Na ręce pana Lecha Wałęsy składam serdeczne podziękowania wszystkim oddanym idei Solidarności. Serdeczne podziękowania dla braci hutników z Huty Warszawa, gdzie był nie tylko kapelanem delegowanym przez śp. ks. kard. Stefana Wyszyńskiego Prymasa Polski, ale był przyjacielem i bratem! Dziękuję im za ofiarną i pełną poświęcenia pracę w czasie tych kilkunastu bolesnych dni w utrzymaniu porządku v/ kościele i przy kościele. Dziękuję artystom scen warszawskich i nie tylko warszawskich, którzy z największą chęcią włączali się w liturgię mszalną, pomagali lepiej i głębiej, i piękniej przeżyć modlitwę za Ojczyznę. Dziękuję wszystkim delegacjom przybyłym z całej Polski z zakładów pracy, kopalń, hut, fabryk, wszystkim delegacjom zagranicznym, wszystkim wyższym uczelniom, dającym wyraz swej solidarności. Jakże mógłbym zapomnieć o pracownikach służby zdrowia, a wśród nich ukochanej młodzieży Akademii Medycznej, skupione i zachowującej godną postawę. Ufamy, że z tej niewinnej kapłańskiej ofiary umiłowanego brata zrodzi się większe dobro dla Kościoła i Ojczyzny. Już teraz rodzą się inicjatywy pragnące utrwalić pamięć księdza Jerzego w dziełach społecznych i duchowych. Wszyscy bowiem czujemy, że ofiara ta nie może pójść i nie pójdzie na marne, i w naszej zbiorowej woli chcemy dać trwałe temu świadectwo. Zginął jeden kapłan, ale zgłosiło się wielu kapłanów, którzy podejmą i poprowadzą dzieło dla chwały Boga, dla dobra Ojczyzny i Msza święta za Ojczyznę zawsze w ostatnią niedzielę miesiąca odprawiać się będzie.
Prezentowany teksty ukazały się w „Naszym Prądzie” – 11/1984, s. 45-49
Czytam , o perypetiach związku „Sowa”, według jednych ( między innymi zdaniem Wyborczej, która zapewnia, że „organizacja nie działa zbyt dynamicznie- jest rodzajem klubu towarzyskiego”- czytaj dalej »